Równocześnie aż 84% uważa, że w szkołach podstawowych powinno uczyć się dzieci, jak oszczędzać wodę i chronić jej jakość. To dane z badania opinii przeprowadzonego w ramach projektu “Kropla wiedzy”, którego organizatorzy zapraszają szkoły do edukacji na temat ochrony zasobów wodnych.
Od trzech dni strażacy walczą z pożarem lasu w okolicy Biłgoraju na Roztoczu. Można spodziewać się, że gdy na 3/4 obszaru Polski panuje susza, takie sytuacje będą powracać. Czy wiemy, jak im zapobiegać?
Co szósta osoba mieszkająca na wschodzie Polski wskazuje wyczerpywanie się zasobów wody pitnej za jedno z głównych zagrożeń, z jakimi ich region będzie musiał się zmierzyć. To znacznie mniej niż odsetek osób obawiających się wojny (55%) czy bezrobocia (43%), a także mniej niż tych spodziewających się negatywnych konsekwencji niszczenia środowiska (25%) czy zmiany klimatu (19%).
Mamy suszę, nie mamy kontekstu
Tymczasem jedną z najbardziej widocznych konsekwencji zmian klimatu w Polsce jest właśnie susza hydrologiczna. Na początku maja w 75% stacji pomiarowych IMGW na rzekach w Polsce odnotowano niski, a 23% średni stan wody, przy czym w województwach podkarpackim i lubelskim niski stan na rzekach dominował niemal zupełnie. Według Europejskiego Obserwatorium Suszy (EDO), pas największego niedoboru wody w glebie ciągnie się od Pomorza przez Wielkopolskę, Kujawy i Mazowsze, aż po Lubelszczyznę i Podkarpacie. Mimo jeszcze wiosennej pory na znacznych obszarach Lubelszczyzny, Mazowsza i Małopolski obowiązuje wysoki poziom zagrożenia pożarowego lasów.
Susza w naszym kraju trwa już ponad dekadę, a w ostatnich dwóch latach nasiliła się do tego stopnia, że jej efekty w postaci wysychania rzek i jezior widoczne są gołym okiem. Dostrzega je prawie ⅔ respondentów badania przeprowadzonego przez agencję Lata Dwudzieste. Mimo to sporym wyzwaniem jest powiązanie problemów z retencją np. glebową z codziennymi czynnościami, jak podlewanie domowych ogródków czy długość kąpieli.
Projekt “Kropla wiedzy” ma dostarczać wiedzy, jak wzmacniać odporność na braki wody zarówno w skali pojedynczych osób, jak i całych społeczności.
Badanie ilościowe i jakościowe objęło mieszkańców województw Polski wschodniej - podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego - w ramach projektu „Kropla wiedzy, czyli zmiana postaw społecznych poprzez niebiesko-zielone szkoły w Polsce Wschodniej”. Realizują go wspólnie organizacje: Instytut na Rzecz Ekorozwoju i Rodzice dla Klimatu oraz Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania, a jego adresatami są szkoły podstawowe w tych trzech województwach.\
Oszczędzanie wody - domowe czy zbiorowe zadanie?
Aż 61% respondentów twierdzi, że na co dzień używa wody w oszczędny sposób, a połowa zgadza się z twierdzeniem, że oszczędzanie wody jest ich moralnym obowiązkiem. Jednocześnie 18% uważa, że ma prawo używać tyle wody, ile potrzebuje, a 15% przyznaje, że trudno jest oszczędzać wodę, gdy mieszka się z nastolatkami.
Co czwarta badana osoba (22%) stwierdza, że chciałaby dowiedzieć się więcej, jak można oszczędzać wodę. Motywacja jest przede wszystkim finansowa - badani doskonale sobie zdają sprawę, że oznacza to również oszczędność pieniędzy. Obszarem, który okazuje się budzić szczególnie duże zainteresowanie jest zbieranie deszczówki i wykorzystanie jej w dni bezdeszczowe do podlewania przydomowych ogródków zamiast używania do tego wody z sieci wodociągowej - już teraz gromadzi ją większość badanych mieszkających w domach.
- Badanie pokazuje, że dla wielu osób susza jest abstrakcyjnym problemem “z telewizji” i czują, że nie dotyczy ich bezpośrednio, dopóki nie zabraknie wody w kranie. A póki tutaj nie czuć braku, nie ma też motywacji innej niż finansowa, by skracać kąpiele albo używać zmywarki i pralki w trybie eko. Pamiętajmy tylko, że zanim odczujemy niedobór wody w swoim domu, zobaczymy inne skutki suszy, jak wzrost cen żywności z powodu gorszych planów, pożary lasów i łąk w swojej okolicy czy powodzie błyskawiczne potocznie nazywane “oberwaniem chmury”, pojawiające się nagle w letnie południe po paru zupełnie suchych tygodniach - mówi Monika Sadowska z fundacji Rodzice dla Klimatu
- Trzeba zwiększać świadomość, że na poziom zasobu wodnego wpływ ma nie tylko zużycie wody w domach, ale również to, jak dbamy o jej gromadzenie się w terenie. Promujmy zachowanie i ochronę tego co naturalne, jeziorek, oczek wodnych, torfowisk, olsów i borów bagiennych, bo w nich tkwi potencjał retencyjny. Dbajmy o jak najwięcej przyrody, a jak najmniej betonu i sztucznych, szczelnych zbiorników - dodaje ekspertka.
Dobre chęci i braki wiedzy
Istotnym aspektem utrudniającym kontrolę nad zużyciem wody w domu, jest przytaczany w badaniu brak narzędzi. „Rachunek raz na pół roku – i co mam z tego wywnioskować? Nie wiem, ile zużyłam, bo to się rozkłada na wszystkich.” - powiedział badaczom jeden z respondentów z Podlasia. „Jak by był licznik albo jakaś aplikacja, to może bym bardziej zwracał uwagę. A tak to lecą litry i nie wiadomo kiedy” - dodał inny z Podkarpacia. 27% badanych, którzy nie oszczędzają wody mówią, że nie umieją ocenić, jak dużo jej zużywają.
Ta niewiedza łączy się z przekonaniem, że pojedyncze gospodarstwa domowe niewiele znaczą wobec widma kryzysu wodnego. Nawet spośród osób uznających go za zagrożenie dla swojego regionu, większość widzi przyczynę w czynnikach zewnętrznych - przede wszystkim w mniejszych opadach deszczu i śniegu. Według prognoz, czynniki zewnętrzne (upały, nieregularne błyskawiczne ulewy, mniejsza pokrywa śnieżna) będą odgrywały dużą rolę. Tym bardziej należy się na nie uodpornić. Z kolei jako podmioty odpowiedzialne za zły stan wód wskazywany jest w pierwszej kolejności przemysł, a następnie władze centralne, dopiero potem działania osób prywatnych. Podobnie jest z odpowiedzialnością za ochronę stanu wody - ona zdaniem respondentów spoczywać powinna przede wszystkim na władzach samorządowych i centralnych, później osób prywatnych.
- Najbardziej cieszy nas wynik badania wskazujący na niemal pełną zgodność mieszkańców wschodniej Polski co do jednej kwestii. Aż 84% osób uważa, że w szkołach podstawowych powinno uczyć się dzieci, jak oszczędzać wodę i chronić ją przed zanieczyszczeniami. Możemy mieć rozbieżne zdania, czy za ochronę wody powinny być odpowiedzialne głównie gospodarstwa domowe, czy bardziej przemysł i rolnictwo oraz władze, ale pewne jest, że za 20 lat we wszystkich tych miejscach pracować będą osoby, które teraz chodzą do szkoły. A dzięki projektom, takim jak nasz, będą mogły spojrzeć na wodę nie jako zasób, który zawsze był, jest i będzie, tylko na wspólne dobro, które warto traktować z troską - mówi Wojciech Szymalski, prezes Instytutu na Rzecz Ekorozwoju.
Rekrutacje do obu części projektu - nauczycielskiej i uczniowskiej prowadzone są przez wspólną stronę internetową www.wodoodporni.edu.pl. Choć skierowany jest on do szkół z trzech wschodnich województw, powstałe w jego wyniku materiały edukacyjne będą dostępne publicznie, tak by skorzystać z nich mogła każda szkoła w Polsce.