PL   |   EN

Oszczędzanie energii może pomóc branży spożywczej

Oszczędzanie energii może pomóc branży spożywczej
Rolnictwo, podobnie jak inne sektory gospodarki, może poważnie odczuć problemy energetyczne, których spodziewamy się zimą. Eksperci przekonują, że rząd zaniedbał w ostatnich latach transformację energetyczną. Częściowym rozwiązaniem ma być oszczędzanie energii.

Rolnictwo w UE już teraz odczuwa wyższe ceny energii. Kwestia prądu w nadchodzących miesiącach może się okazać jeszcze bardziej problematyczna, jeśli gospodarstwom zaczną doskwierać jego niedobory. Eksperci są zgodni – chcąc zabezpieczyć nasz sektor
żywnościowy, musimy zacząć oszczędzać moc.

Pierwsze jesienne znaki niepewności energetycznej na wsi pojawiły się już w sadach w Europie. Wysokie ceny energii, niezbędnej do magazynowania zebranych owoców, sprawiły, że niektórzy sadownicy gotowi są zostawić nadwyżkę plonów, aby zgniła, a inni myślą o
porzuceniu działalności w branży.

Kluczem do problemu są wysoko energochłonne chłodnie i magazyny, utrzymujące odpowiednio niskie temperatury, aby zebrane w nich plony nie zepsuły się. Bezpieczeństwem żywnościowym w Europie dodatkowo zachwiała wojna w Ukrainie. Sytuacja w europejskim sadownictwie zwiastuje to, co może spotkać np. branże mięsne i nabiałowe zimą. Te gałęzie rolnictwa również potrzebują dużej ilości prądu, czy to do chłodzenia swoich produktów, czy do ogrzewania obór i zakładów pracy.

Polska ma bardzo rozwinięte sadownictwo i przemysł mięsny, odpowiadający za ok. 12 proc. całości PKB. Szacuje się, że w naszym kraju w branży mięsnej pracuje ok. 80 tys. ludzi, których posady mogą zostać zagrożone przez wysokie koszty energii i możliwe cięcia budżetowe w firmach.

O sytuacji energetycznej na wsi wypowiadają się także politycy. Do rządowego projektu zamrożenia cen w 2023 r. na poziomie z 2022 r. krytycznie odniósł się lider Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego zdaniem ilość zużytej energii,
za którą można będzie płacić stałą cenę, jest zdecydowanie za niska. Przypomnijmy, że rząd chce zagwarantować, że nie będzie podwyżki cen energii dla rodzin, ale tylko do konkretnego poziomu zużycia prądu. Mowa o dwóch pułapach: 2000 i 2600
kWh. Premier zapowiedział w czwartek, że „zerowa podwyżka, czyli ceny w 2023 r. na poziomie cen z 2022 r.” obejmie ok. 66 proc. gospodarstw domowych. „2 tys. kWh dla gospodarstwa, które ma płytę indukcyjną, która zużywa gdzieś 1,2 tys. kWh,
to jest za mało. To wyklucza również wszystkich tych, którzy przeszli na bardziej ekologiczny sposób ogrzewania, do czego byli zachęcani – z kopciucha na ogrzewanie elektryczne”, stwierdził Kosiniak-Kamysz. O zagrożeniu polskiego bezpieczeństwa żywnościowego ostrzega także Waldemar Broś, prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, który poinformował z kolei, że
możliwość nałożenia na mleczarnie nakazu ograniczenia energii o ok. 20-30 proc. doprowadzi do znacznych strat w ich produkcji.
W lipcu br. spółdzielnie otrzymały listy z informacją o ww. przepisie i możliwości jego zastosowania, jeśli zajdzie taka potrzeba. W razie niewywiązania się z obowiązku oszczędzania energii, mleczarnie czekają surowe kary finansowe. „W takim przypadku żadna mleczarnia nie będzie w stanie ani odebrać od rolników, ani przetworzyć, ani przechować mleka. To byłaby faktyczna blokada działalności i ogromne zmarnowanie surowca”, podkreślił prezes KZSM.

Eksperci podkreślają więc, że oszczędzanie energii w polskich domach zimą jest nie tylko korzystne dla środowiska i polskiej energetyki, ale także dla bezpieczeństwa żywnościowego. „Gdyby w Polsce konsekwentnie wprowadzono zasady unijnego Zielonego Ładu, a pieniądze na rzecz zielonej transformacji byłyby wykorzystywane w odpowiedni i sprawny sposób, bylibyśmy w zupełnie innej sytuacji energetycznej, niż jesteśmy”, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Jerzy Plewa, ekspert Team Europe, a w przeszłości szef dyrekcji generalnej ds. rolnictwa i obszarów wiejskich (DG AGRI) w Komisji Europejskiej.„W 2016 r. praktycznie zatrzymano w Polsce instalowanie nowych wiatraków prądotwórczych. Gdyby tego nie uczyniono, a tempo stawiania nowych instalacji tego typu
zostałoby utrzymane na poziomie z 2015 r., obecnie moglibyśmy zaoszczędzić nawet do 12 mln ton węgla rocznie”, wylicza ekspert.

Nasz rozmówca podkreślił, że całorocznych wysokich dostaw energii potrzebują zakłady żywnościowe, działające w systemie ciągłym – w tym zakłady zajmujące się produkcją, magazynowaniem i przetwarzaniem żywności. „Działalność rolnicza na poziomie gospodarstwa rolnego wymaga zimą nieco mniej energii niż w czasie innych pór roku, ale dla rolnictwa, jako gałęzi gospodarki, ważna jest sytuacja w
całym łańcuchu żywnościowym”, podkreśla Jerzy Plewa. Były szef DG AGRI dodaje, że możliwe problemy związane z brakiem energii lub jej wysokimi cenami mogą prowadzić do zakłóceń w odbiorze surowców od rolników np. w sektorze mleczarskim i mięsnym i w konsekwencji do problemów z zaopatrzeniem konsumentów. „Rolnicy muszą też przecież ogrzać domy” – dodaje. Nasz rozmówca podkreślił również, jak w obecnej sytuacji ważne jest oszczędzanie energii. „Oszczędzać energię powinniśmy zawsze, a szczególnie teraz. Nie tylko z powodu zagrożenia brakiem prądu, ale także ze względów środowiskowych i konieczności ograniczania szkodliwego dla zdrowia smogu. Patrząc na polski mix energetyczny, oparty na paliwach kopalnych, powinniśmy oszczędzać jeszcze więcej niż inni”, powiedział.

źródło: https://www.euractiv.pl/section/rolnictwowpr/news/energia-droga-inflacja-kryzys-zywnosc-
drozyzna-gaz/

Stworzone przez allblue.pl