PL   |   EN

Państwo bez ziemi

Państwo bez ziemi
Kwestia zanieczyszczenia Odry przysłoniła zataczające w trakcie wakacji coraz szersze kręgi protesty związane z Centralnym Portem Komunikacyjnym. Głównym punktem zapalnym była zmiana przepisów, na podstawie których Państwo może wywłaszczać obywatela ze swojej własności i wypłacać mu z tego tytułu odszkodowanie. Zupełnie jakby było państwem bez ziemi. A zmiana jak się okazało dotyczyła nie tylko CPK.

Zmiany w wywłaszczeniach wprowadzono w ustawie gospodarki nieruchomościami dla wszystkich inwestycji publicznych. Stosowana od 1998 roku tzw.: zasada korzyści, przestanie być w wyniku nowych przepisów stosowana. Zamiast niej podstawą do ustalenia odszkodowania będzie cena rynkowa nieruchomości, a do niej doliczane będą dodatki, które w efekcie zwiększą wartość otrzymywanego odszkodowania ponad rynkową wartość. Więcej szczegółowych ustaleń i zasad związanych ze starym i nowym sposobem wywłaszczania nieruchomości możecie znaleźć na stronach licznych portali prawnych

Nie jest dla mnie istotny sam fakt po jakiej cenie jest wywłaszczany obywatel, ale fakt, jakim sposobem i po co. Przypomniało mi to naszą – czyli organizacji ekologicznych – batalię z jedną z pierwszych tzw.: specustaw, które umożliwiały znacznie szybsze postępowanie procesu administracyjnego prowadzącego do zbicia łopaty pod nową inwestycję publiczną. Była to specustawa drogowa, którą uchwalano w roku 2006. Pisaliśmy wtedy jako organizacje ekologiczne następujące uwagi do pierwszego czytania tejże ustawy:

1. Odbiera ona prawo głosu obywatelom, samorządom i stowarzyszeniom przy realizacji inwestycji zagrażających środowisku, takich jak autostrady i drogi krajowe. 
2. Eliminuje z procesu uzgadniania tych inwestycji Ministra Środowiska, innych ministrów oraz Głównego Inspektora Sanitarnego.
3. Likwiduje procedurę oddziaływania na środowisko w całym procesie inwestycyjnym.
4.Sankcjonuje bezprawie poprzez uniemożliwienie stronom skutecznego dochodzenia swoich praw przed sądem.
5. Zakłada wyłączenie ok. 20 artykułów „Prawa ochrony środowiska”, które było uchwalone w celu dostosowania przepisów do wymogów UE.
6. Znosi obowiązek monitorowania oddziaływania na środowisko inwestycji drogowych.
7. Ogranicza niezawisłość i niezależność sądów administracyjnych.
8. Narusza prawo własności, prawo dziedziczenia, prawo do godności, zasadę równości stron, zasadę zrównoważonego rozwoju, trójpodział władzy i wiele innych.

A oczkiem w głowie były m.in. zapisy tej ustawy dotyczące wywłaszczeń, które według nas powodowały, że: „Nieruchomości przeznaczone pod drogi stają się od razu po wydaniu decyzji lokalizacyjnej (jest to więc tzw. decyzja ostateczna) własnością skarbu pastwa (bez całego procesu wykupienia nieruchomości ludzie z dnia na dzień zostają pozbawieni np. domu); co gorsza, tuż po wydaniu decyzji lokalizacyjnej wojewoda może wydać pozwolenie na niezwłoczne zajęcie nieruchomości (ludzie, którym zabrano prawo do domu muszą go z dnia na dzień opuścić, a dzieje się to w państwie, gdzie nie ma legalnej tzw. eksmisji na bruk); odszkodowanie za nieruchomość ustalane jest według stanu i wartości na dzień wydania decyzji przez wojewodę (a do czasu wykupienia i wypłacenia pieniędzy upływa najczęściej kilka lat) - jest to niezgodne z orzecznictwem Sądu Najwyższego.

Proszę zwrócić uwagę, że nie kłóciliśmy się ze sposobem naliczania odszkodowań, ale ze sposobem postepowania Państwa z własnością prywatną, a konkretnie pozbawianiem ludzi nieruchomości z dnia na dzień. Tak w istocie przez pewien czas było, a później niewiele został ten proces ucywilizowany. Zupełnie nie myśli się także o tym, że wiele wywłaszczeń można by uniknąć, gdyby ludzie mogli wymienić swój dzisiejszy grunt na inny, będący własnością Państwa i być może niszczejący w niedalekiej odległości od wykupywanej działki. Dziś co prawda w zakresie CPK próbuje się wykupić grunty bez zaskakiwania obywateli poprzez program dobrowolnych wykupów, ale…obywatele i tak są zaskoczeni. Dlaczego?

W tym miejscu niestety muszę dojść do wspólnego mianownika z wieloma dotychczasowymi naszymi pismami, wypowiedziami czy stanowiskami. Polsce brakuje długofalowej uchwalonej prawnie wizji rozwoju, która w wielu kwestiach byłaby wspólna i akceptowalna dla większości obywateli oraz skutkowałaby inwestowaniem w to, co posiada stabilne poparcie i wartościowe argumenty za realizacją oraz wiadomo po co to się robi. Obywatel dziś tak naprawdę nie wie po co jest Centralny Port Komunikacyjny, zwłaszcza, że może korzystać już w Polsce z 12 regionalnych lotnisk. Po co są szprychy do CPK, skoro w wielu regionach są czynne tory, ale niewiele pociągów po nich jeździ? O tym powinien mówić nie program partyjny, ale dobrze skrojony program rozwoju kraju, na dziś nieistniejący. Warto dodać, że takim programem nie są dokumenty planujące wydatkowanie funduszy unijnych.

O takim sprowokowaniu Państwa do określenia swojej wizji rozwoju mówiła m.in. Monika Morawiecka w prezentacji podczas konferencji „Energia dla niezależności 2050”, argumentując, że wiele dobrego zrobiłoby polskiej polityce postawienie sobie mierzalnych celów. O tym wielokrotnie mówimy my – Fundacja Instytut na rzecz Ekorozwoju, wskazując, że w polityce klimatycznej potrzebna jest „Długoterminowa Strategia Niskoemisyjna do roku 2050” – takiej Polska nie ma, mimo wymagań unijnych. Wreszcie taką wizję przyniosłoby poprawienie standardów planowania przestrzennego, w tym włączenia w ten system inwestycji publicznych, które dziś plany zagospodarowania przestrzennego mogą spokojnie omijać. Ale specustawy pozwalające omijać ten system się uchwala, a o nowym systemie od 20 lat się tylko dyskutuje. 

Każdej ustawie przydałaby się solidna kwiecista preambuła, a nie tylko suche uzasadnienie. Inaczej to tylko trwonienie pieniędzy, choć może o to tylko chodzi. 

Tagi

Stworzone przez allblue.pl