Za niedotrzymanymi terminami kryje się jednak bardziej niepokojący trend: widoczna gotowość — ze strony części Komisji, niektórych państw członkowskich oraz europosłów — do rozmywania samego celu, który powinien pozycjonować UE jako światowego lidera w dziedzinie klimatu.
W związku z doniesieniami o rozważaniu nowych opcji, mających uczynić cel redukcji emisji netto o 90 procent do 2040 roku bardziej „elastycznym”, trzeba powiedzieć to jasno: to nie są pragmatyczne korekty. To niebezpieczne skróty.
Redukcja emisji netto o 90 procent do 2040 roku, ogłoszona w komunikacie Komisji z lutego 2024 roku i zawarta w Clean Industrial Deal oraz Kompasie Konkurencyjności, już teraz była kompromisowym rozwiązaniem.
Choć politycznie znaczący, cel ten znajduje się na dolnej granicy zakresu 90–95 procent redukcji rekomendowanego zarówno przez Europejską Naukową Radę Doradczą ds. Zmian Klimatu (ESABCC), jak i przez własną ocenę skutków Komisji. Analizy te wskazują również, że im wyższy poziom ambicji, tym sprawiedliwszy wkład UE i większe korzyści dla Unii – nie tylko dla klimatu, ale także dla zdrowia, gospodarki i odporności.
Co ważne, obecny cel wypada również słabo pod względem sprawiedliwości.
Na przykład sekretarz generalny ONZ podkreślił konieczność, by tzw. kraje rozwinięte osiągnęły neutralność klimatyczną (netto zero) już do 2040 roku (postulat popierany przez CAN Europe), czyli znacznie wcześniej niż kraje uboższe, które w mniejszym stopniu przyczyniły się do historycznego zanieczyszczenia.
Przyjrzyjmy się czterem „skrótom”, które podobno są obecnie rozważane:
1. Odkładanie redukcji emisji na później
Jedną z opcji jest spowolnienie redukcji emisji na początku lat 30. i skoncentrowanie działań na końcu dekady.
To nie tylko opóźnia postęp, ale także zwiększa łączny poziom emisji w czasie — szczególnie w momencie, gdy wczesne działania są bardziej efektywne i tańsze.
Takie podejście osłabiłoby również kolejne Krajowe Wkłady Określone na poziomie UE (NDC), które powinny zawierać cel redukcji na 2035 rok – oczekiwany przed COP30 w Brazylii. W czasie, gdy globalna dyplomacja klimatyczna przeżywa kryzys, UE powinna umacniać, a nie osłabiać swoje przywództwo.
2. Zakup kredytów węglowych za granicą: eksport odpowiedzialności, import greenwashingu
Pozwolenie na zaliczenie międzynarodowych kredytów węglowych do celu 90 procent byłoby sprzeczne z obecnym podejściem Europejskiego Prawa Klimatycznego, które – z ważnych powodów – opiera się na redukcji emisji w kraju.
To działanie byłoby niezgodne z zaleceniami ESABCC i wprowadzałoby poważne ryzyko dla integralności środowiskowej – wiele programów kredytów węglowych jest nękanych przez greenwashing i brak odpowiedzialności.
Jeszcze gorzej: niektóre państwa członkowskie rozważają możliwość zaliczania takich zakupów jako finansowania klimatycznego, co oznaczałoby podwójne liczenie – kosztem krajów rozwijających się, które potrzebują realnego wsparcia.
Ponadto mogłoby to przekierować inwestycje poza UE i potencjalnie osłabić opłacalność krajowych rozwiązań klimatycznych z powodu niższych cen uprawnień węglowych wynikających z tanich kredytów.
3. Zawyżanie roli usuwania dwutlenku węgla
Komisja rozważa także zwiększenie udziału usuwania dwutlenku węgla w celu netto. Obejmuje to zarówno naturalne metody, jak sekwestrację lądową, jak i technologiczne rozwiązania, takie jak wychwytywanie i składowanie CO₂.
Usuwanie nie może być traktowane na równi z realną redukcją emisji.
Naturalne pochłaniacze są tymczasowe i podatne na zakłócenia. Technologiczne usuwanie wciąż nie sprawdziło się na dużą skalę i często napotyka ograniczenia związane ze zrównoważonym rozwojem. Wykorzystywanie pochłaniania do maskowania ciągłych emisji opóźnia konieczną transformację strukturalną całej gospodarki.
4. Przenoszenie odpowiedzialności między sektorami
Rozważana jest także większa elastyczność dla państw członkowskich w osiąganiu celów sektorowych, pozwalająca na kompensowanie słabszych wyników w jednym obszarze lepszymi w innym.
Choć pewna elastyczność już istnieje w ramach unijnej polityki klimatycznej, jej dalsze rozszerzanie osłabiłoby motywację do postępu w kluczowych sektorach, takich jak transport, budownictwo czy rolnictwo. Podważa to logikę całościowej dekarbonizacji gospodarki i opóźnia działania tam, gdzie są one najbardziej potrzebne.
Rozwodnienie celu na 2040 rok nie tylko zagraża wiarygodności UE w kwestiach środowiskowych, ale również podważa jej długoterminową konkurencyjność.
Badania przeprowadzone przez CAN Europe pokazują, że ambitniejsze działania klimatyczne przyniosłyby istotne korzyści dodatkowe: silniejszą gospodarkę, czystsze powietrze, lepsze zdrowie publiczne i miliony nowych miejsc pracy w całej Unii.
To przesłanie znajduje również odbicie wśród przedsiębiorców – którzy podkreślają znaczenie jasnych, opartych na nauce celów jako bodźców dla inwestycji, innowacji i odporności gospodarczej.
UE nie może przewodzić globalnie, jeśli będzie outsourcingować, opóźniać lub kamuflować swoje działania klimatyczne.
Cel na 2040 rok pełen luk może być łatwiejszy do wynegocjowania, ale trudniejszy do uzasadnienia wobec obywateli, przedsiębiorstw i społeczności międzynarodowej. Czas działać z jasnością i determinacją jest teraz.
UE musi trzymać się nauki, przestrzegać swoich zobowiązań prawnych i odrzucić opcje, które zamieniają ambicje na księgowe sztuczki. W kryzysie klimatycznym skróty nie są rozwiązaniem.
Źródło: euobserver.com