PL   |   EN

Transformacja energetyczna może być sprawiedliwa społecznie

Transformacja energetyczna może być sprawiedliwa społecznie
Warsztaty zorganizowane przez Instytut na rzecz Ekorozwoju 7 maja pn. „CPN czy PSK – jak finansować transformację energetyczną?” zgromadziły i sprowokowały do debaty uczestniczących w nich przedstawicieli organizacji pozarządowych, władz samorządowych i badaczy. Na spotkaniu udało się zaprezentować nie tylko perspektywę wielkich miast, ale także małych miejscowości, co było bardzo cenne.

Najpierw uczestnicy mieli okazję pogłębić swoją wiedzę podczas trzech prezentacji. Pierwszą było wystąpienie pt. „Plan Społeczno-Klimatyczny – co teraz?” prezesa InE dr Wojciecha Szymalskiego, w którym nakreślone zostały realia polityki energetycznej Polski w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie. Z kolei Silvia Hernandez z organizacji Cool Heating Coalition zaprezentowała raport „Jak sfinansować europejską transformację w zakresie ogrzewania i chłodzenia”. Trzeci prelegent – Chris Hopkins  z International Institute for Environment and Development Europe omówił nowe i niezwykle użyteczne narzędzie, pozwalające śledzić i porównywać polityki poszczególnych krajów w zakresie transformacji energetycznej, czyli Green Economy Tracker.

Prezentacje są dostępne pod linkami:

Po takiej podbudowie merytorycznej uczestnicy wydarzenia dyskutowali na temat możliwości i wyzwań pojawiających się w kontekście wdrażania Planu Społeczno-Klimatycznego w Polsce.

Populizm kontra świadoma polityka państwowa

Zebrani zgodzili się, że jednym z głównych wyzwań jest dezinformacja i populizm odnośnie polityki klimatycznej, którym skażone są właściwie wszystkie siły polityczne w Polsce, a nawet osoby pełniące kluczowe stanowiska w państwie. Od miesięcy przeprowadzony jest ostry atak medialny na ETS2.  Agencje środowiskowe są obecnie ostro atakowane. Brak jest natomiast kampanii na temat Społecznego Funduszu Klimatycznego. Jeśli nie będzie tej przeciwwagi to ciągle ETS2 w świadomości społecznej będzie się znajdował w kategorii: „bo Unia nas karze”. Opór polityczny jest problemem, bo to bardzo wrażliwa sprawa. To sprawia, że nie mamy dobrej i aktualnej polityki klimatyczno-energetycznej. W lutym powinna była zostać uchwalona nowa polityka energetyczna, a nie została. Mamy dużo planów, ale ich realizacja jest fatalna. Trzeba szybko przyjąć aktualizację KPI. Na poziomie lokalnym – wymaga się niestety dużo dokumentów dublujących się, które generują duże koszty.

Społeczeństwo nie rozumie i pyta: czemu ma ponosić tak wysokie koszty wymiany źródeł energii? Nie skłaniają ich do tego też skandale związane np. z programem Czyste Powietrze. Gminy często także zmuszone są wykładać własne środki, by sfinansować opóźnienia w zwrocie kosztów z państwowych programów pomocowych. 

Niedobrze jest, gdy populizm polityków i populizm w energetyce się sprzęgają, z czym niewątpliwie mamy do czynienia. Z jednej strony rządzący mówią, że państwo nie ma pieniędzy, ale jednocześnie miliony złotych zostały już wpompowane w wieloletni projekt jądrowy, dewastujący jeden z najpiękniejszych odcinków polskiego wybrzeża, w którym lokalni aktywiści już wykazali błędy w wyliczeniach dotyczących jego bezpieczeństwa. Te środki mogłyby zostać wydane znacznie efektywniej.

Wykluczenie transportowe i rozwiązania przyszłości

Uczestnicy spotkania zauważyli też, że w naszym kraju od lat niszczono transport publiczny - wewnątrz miejscowości i międzymiastowy. Zatem wyzwaniem jest odwrócić trend stawiania na samochody osobowe. Na wsi dziś nie mamy właściwie autobusów publicznych. W praktyce w gospodarstwie domowym są 4 samochody na 4 dorosłych. Dzieci również są zależne od tego, czy rodzic będzie je w stanie podwieźć, ponieważ gminy zapewniają transport tylko do szkoły.

Problematyczna jest też sytuacja związana z transportem kolejowym. Wygasza się TLK, a rozwija Pendolino, bo jest dochodowe dla PKP, ale ono z kolei ma zaporowe ceny dla zwykłych pasażerów. Oprócz tego w Polsce jest wiele gmin, które mają nawet 20 km do najbliższej stacji, na której pociąg do Warszawy się nawet nie zatrzymuje. Jest tu szereg wykluczeń. Przepaść między miastem a wsią jest wielka jak nigdy przedtem.

Jako pozytywny przykład obowiązujących już rozwiązań wskazano woj. małopolskie, gdzie 90% gmin objętych jest siecią autobusów, dojeżdżających do stacji kolejowych i gdzie oba przejazdy są na 1 bilecie. W Warszawie również przedstawiano jako możliwe rozwiązanie wprowadzenia tzw. mikrobusa na żądanie, czyli chętni na przejazd wpisywaliby do systemu godzinę i lokalizację przejazdu. W mniejszych miastach taki system już funkcjonuje i za ok. 3 zł możliwy jest przejazd z innymi współpasażerami. To kwestia stworzenia dobrej aplikacji. Firmy, realizujące tego typu usługę, mogłyby otrzymać dofinansowanie. Na pewno także niedocenianym kierunkiem jest rozwój sieci rowerów miejskich. W małych gminach wyzwaniem jest dużo niższy budżet. Mieszkańcy, w większości rolnicy, płacą niskie podatki, w związku z czym gminy zależą od subwencji.

Jaka pomoc dla ludzi? 

W obecnej sytuacji w czasie wojny w Ukrainie i w Iranie: wielkie koncerny mają nieuzasadniony zysk. W UE pomiędzy 2022-23 r. wykorzystano 28 mld euro, by dofinansować rodziny ubogie, ale nie wprowadzono trwałych rozwiązań. Trzeba zebrać nieuzasadniony zysk od koncernów paliwowych i wykorzystać, by stworzyć fundusz transformacji energetycznej. Ale czy jest ku temu wola polityczna? Łatwiej jest rządzącym zasypywać dziurę budżetową.

Trzeba uważać, żeby nadmiernie nie wspierać tylko ubóstwa energetycznego. Wymiany źródła ciepła pomogą trwale obniżyć rachunki. W innym wypadku grozi nam sytuacja podobna do skutków 800+, której rezultatem było dofinansowanie także bogatych, a także demoralizacja społeczeństwa. W rezultacie mieszkańcy nie są zmobilizowani do zmiany źródła ogrzewania. A gdy pojawia się perspektywa inwestycji w efektywność energetyczną jest opór w społeczeństwie. Obywatele pytają: było tak dobrze, więc po co? Najbardziej ubodzy to emeryci z emeryturą rolniczą ok. 1800 zł, albo rodziny żyjące w wykluczeniu społecznym z pokolenia na pokolenie, zarabiające na czarno i utrzymujące się z zasiłku. W długofalowym interesie tych grup jak i społeczności jest ich mobilizacja zawodowa i społeczna.

Należałoby się zastanowić, czy przyjęta w 2023 r. ustawa o planach ogólnych nie wpływa negatywnie na obrót ziemią na wsi. Przed jej uchwaleniem rolnicy mogli sprzedawać ją mieszkańcom miast, zainteresowanym zakupem działek.

Biurokracja i przyspieszenie

Trzeba przyspieszyć/wykorzystać istniejące narzędzia informatyczne i zastanowić się, czy nie potrzebujemy zmian instytucjonalnych. Musimy poszukiwać innowacyjnych rozwiązań. Problemem są działania, które blokują inwestycje służące ogółowi społeczeństwa, które wykorzystują w tym celu aparat prawny. Być może potrzebna byłaby deregulacja lub relegulacja w celu skrócenia czasu uzyskania zgody na inwestycję.  NIK ma kompetencje, by zweryfikować, które urzędy wydłużały procesy inwestycyjne. Należałoby wyciągnąć z tego wnioski.

 

Stworzone przez allblue.pl