PL   |   EN

Europa musi sprawić, by to był jej ostatni kryzys paliw kopalnych

Europa musi sprawić, by to był jej ostatni kryzys paliw kopalnych
źródło : pexels.com
Europa tego lata znów płaci podwójny rachunek za uzależnienie od paliw kopalnych. Jeden widzimy na rachunkach za energię. Drugi – w skutkach fal upałów, susz i pożarów, które coraz mocniej uderzają w nasze zdrowie, gospodarkę i bezpieczeństwo. Nie stać nas na to, by płacić po raz kolejny.

W Europie kolejny raz doświadczamy tego samego scenariusza. Napięcia geopolityczne przekładają się na ceny importowanej ropy i gazu, a gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa ponoszą koszty zależności energetycznej, nad którą Europa ma ograniczoną kontrolę.

W tym samym czasie kontynent mierzy się z drugą, znacznie bardziej dotkliwą konsekwencją tej zależności. Rekordowe temperatury, susze i pożary pustoszą kolejne regiony Europy. Rolnictwo ponosi straty, zasoby wodne kurczą się, systemy ochrony zdrowia są coraz bardziej obciążone, a koszty odbudowy rosną.

Te dwa rachunki zwykle przedstawiamy jako dwa odrębne problemy. W rzeczywistości mają wspólne źródło: uzależnienie Europy od paliw kopalnych.

Przez lata polityka klimatyczna, bezpieczeństwo energetyczne i konkurencyjność gospodarki były traktowane jak osobne obszary. Dziś coraz wyraźniej widać, że jest dokładnie odwrotnie. To samo rozwiązanie może jednocześnie obniżać emisje, zwiększać bezpieczeństwo energetyczne i wzmacniać europejską gospodarkę.

Więcej odnawialnej energii, efektywność energetyczna, elektryfikacja, rozwój sieci i magazynów energii oraz gospodarka o obiegu zamkniętym nie są już odległą wizją. Technologie są dostępne. Problemem pozostaje skala i tempo ich wdrażania.

Europa potrzebuje dziś strategicznego planu, który odpowie na jedno proste pytanie: co zrobić, aby ten kryzys paliw kopalnych był naszym ostatnim?

Unia Europejska potrafiła już odpowiedzieć na wielkie wyzwania, kiedy wymagała tego sytuacja. Raport Mario Draghiego o konkurencyjności zmienił sposób, w jaki Europa patrzy na przyszłość swojej gospodarki. Raport Enrica Letty pomógł na nowo postawić kwestię przyszłości jednolitego rynku.

Teraz potrzebujemy podobnie ambitnego podejścia do innej fundamentalnej słabości Europy: zależności od paliw kopalnych.

Wrześniowe orędzie o stanie Unii Europejskiej przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen jest dobrym momentem, aby taki proces rozpocząć.

Potrzebujemy niezależnej, opartej na wiedzy naukowej oceny, która pokaże rzeczywisty koszt uzależnienia Europy od paliw kopalnych. Nie chodzi tylko o wartość importowanej ropy i gazu. Trzeba uwzględnić również skutki skoków cen, koszty zdrowotne, degradację środowiska oraz straty gospodarcze powodowane przez coraz częstsze i bardziej dotkliwe skutki zmiany klimatu.

Europa wciąż nie ma pełnego obrazu tego, ile naprawdę kosztuje ją pozostawanie przy systemie energetycznym opartym na paliwach kopalnych.

Kolejnym krokiem powinno być wskazanie najszybszej i najbardziej konkurencyjnej drogi wyjścia z tej zależności. Rozwój OZE, termomodernizacja i efektywność energetyczna, elektryfikacja transportu i przemysłu, rozbudowa sieci, magazynowanie energii czy gospodarka cyrkularna powinny być traktowane nie tylko jako element polityki klimatycznej. To inwestycje w bezpieczeństwo i konkurencyjność Europy.

Każde euro publicznych pieniędzy powinno być oceniane według prostego kryterium: czy zmniejsza ono zależność Europy od paliw kopalnych, czy ją utrwala?

To pytanie jest szczególnie istotne dziś, gdy europejskie państwa muszą podejmować trudne decyzje inwestycyjne. Nie możemy jednocześnie mówić o strategicznej autonomii Europy i przeznaczać ogromnych środków na utrwalanie infrastruktury, która uzależnia nas od importowanych surowców.

Transformacja energetyczna nie może być jednak projektem, który zostawia ludzi samych z jej kosztami. Regiony przemysłowe, pracownicy i gospodarstwa domowe muszą być częścią tego procesu – nie jego biernymi odbiorcami. Sprawiedliwa transformacja nie jest dodatkiem do polityki energetycznej. Jest warunkiem jej powodzenia.

Dotyczy to także Polski. Nasza debata o bezpieczeństwie energetycznym przez lata była zdominowana przez pytanie, skąd sprowadzamy paliwa i jak zabezpieczyć ich dostawy. Coraz ważniejsze staje się inne pytanie: jak szybko możemy ograniczyć samą potrzebę importowania paliw kopalnych?

To właśnie tutaj interes klimatyczny i interes gospodarczy zaczynają się spotykać. Polska, podobnie jak cała Europa, potrzebuje energii, która będzie jednocześnie dostępna cenowo, bezpieczna i możliwie niezależna od zewnętrznych dostawców.

W tej układance nie można zapominać o przyrodzie. Lasy, mokradła, gleby i miejskie tereny zielone nie są wyłącznie „aktywami środowiskowymi”. To infrastruktura bezpieczeństwa. Pomagają chłodzić miasta, zatrzymywać wodę, ograniczać ryzyko powodzi, magazynować węgiel i zwiększać odporność na skutki zmiany klimatu – często taniej niż rozwiązania czysto techniczne.

Wszystkie te elementy są już obecne w europejskiej debacie. Brakuje jednak jednej strategii, która połączyłaby je w całość.

Dziś polityka przemysłowa, bezpieczeństwo, klimat, rolnictwo czy zasady fiskalne są często dyskutowane oddzielnie. Tymczasem każdy kolejny kryzys energetyczny pokazuje, że są one częściami tego samego problemu.

Zależność od importowanych paliw kopalnych sprawia, że Europa jest bardziej podatna na szoki, mniej konkurencyjna i mniej odporna.

Nie jesteśmy w stanie zapobiec każdemu kryzysowi geopolitycznemu ani każdej fali upałów. Możemy jednak zdecydować, czy będziemy nadal pozwalać, aby paliwa kopalne zwielokrotniały ich koszty.

Wrześniowe orędzie o stanie Unii powinno więc być czymś więcej niż odpowiedzią na kolejny kryzys. Powinno wyznaczyć kierunek, który sprawi, że następnego kryzysu energetycznego nie będziemy musieli przeżywać w ten sam sposób.

Europa ma dziś szansę zbudować system energetyczny, który będzie tańszy, odnawialny, bezpieczny i oparty w znacznie większym stopniu na własnych zasobach.

Pytanie brzmi, czy Ursula von der Leyen i Komisja Europejska są gotowe zrobić z obecnego kryzysu ostatni europejski kryzys paliw kopalnych.

W odpowiedzi na te wyzwania europejskie organizacje społeczne, przedstawiciele przemysłu i sieci miast apelują o wyznaczenie jasnej drogi odejścia od paliw kopalnych. Instytut również znalazł się w gronie sygnatariuszy wspólnego listu skierowanego do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Dokument podpisało już ponad 200 organizacji z całej Europy, łącząc głosy społeczeństwa obywatelskiego, biznesu i samorządów wokół jednego celu: sprawić, by obecny kryzys energetyczny był ostatnim kryzysem paliw kopalnych w Europie.

Pełną treść listu oraz listę jego sygnatariuszy można przeczytać tutaj.

Tagi

Stworzone przez allblue.pl