Rząd krajowy obwinił władze lokalne po tym, jak co najmniej 92 osoby zginęły w wyniku ulewnych deszczy, które zalały domy, sklepy i drogi.
Ostrzeżenia pojawiły się już po tym, jak wody zaczęły się podnosić.
Intensywność opadów, które nawiedziły obszary wokół trzeciego co do wielkości miasta Hiszpanii, Walencji - w niektórych miejscach w ciągu jednego dnia spadło około roku deszczu - ujawniła brak gotowości kraju i skłoniła kierowany przez socjalistów rząd krajowy do potępienia centroprawicowych władz regionalnych za nieprzekazanie wczesnych ostrzeżeń osobom zagrożonym.
Władze regionalne Walencji, które są odpowiedzialne za koordynację służb ratunkowych na dotkniętych obszarach, przyznały, że wysłały wiadomość tekstową ostrzegającą mieszkańców o zbliżającej się katastrofie dopiero o godzinie 20:12, osiem godzin po zgłoszeniu pierwszych powodzi i 10 godzin po tym, jak Hiszpańska Państwowa Agencja Meteorologiczna (AEMET) wydała ostrzeżenie podkreślające „skrajne zagrożenie” w całym regionie Walencji.
Do czasu podjęcia działań przez władze Walencji „sytuacja uległa już znacznej eskalacji”, powiedział urzędnik z krajowego Ministerstwa Transformacji Ekologicznej.
„To władze regionalne w Hiszpanii obsługują systemy ostrzegania i mają uprawnienia do wysyłania ostrzeżeń na telefony komórkowe obywateli, aby w razie potrzeby ograniczyć mobilność .... Skąd to znaczne opóźnienie w wysyłaniu wiadomości ostrzegawczych na telefony komórkowe, odradzających podróżowanie lub udawanie się do miejsc pracy? Nie wiemy”, powiedział urzędnik, któremu przyznano anonimowość, aby mógł mówić o politycznie wybuchowej sprawie.
Krótki komunikat władz regionalnych, który ostrzegał przed ulewnymi deszczami i zalecał mieszkańcom pozostanie w domach, przyszedł zbyt późno dla wielu osób, które zostały uwięzione w nisko położonych domach, sklepach i drogach, które zostały szybko zalane przez szybko poruszające się wody powodziowe. Do środowego popołudnia potwierdzono śmierć co najmniej 92 osób, powiedział urzędnik państwowy. Hiszpański minister polityki terytorialnej Ángel Victor Torres powiedział, że skala szkód materialnych jest „nieobliczalna”, po czym dodał: „Nie możemy jeszcze podać oficjalnych danych dotyczących osób zaginionych, co podkreśla ogromną skalę tej tragedii”.
Eksperci od powodzi ubolewali nad tym, że nie udało się odpowiednio ostrzec tych, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie.
„Widzimy, że coś poszło nie tak, ponieważ zginęło tak wiele osób” - powiedziała Hannah Cloke, profesor hydrologii na Uniwersytecie w Reading. „To był gigantyczny potwór burzy ... wiedzieliśmy wcześniej, że będą ulewne deszcze, ale te ostrzeżenia nie dotarły do ludzi na miejscu [w odpowiednim czasie]” - dodała Cloke. Ubolewała również nad brakiem szczegółowych instrukcji dla osób zagrożonych.
W ostatnich tygodniach kilka krajów europejskich zostało dotkniętych śmiertelnymi i niszczycielskimi powodziami. A powodzie w Grecji, Belgii i Niemczech w ciągu ostatnich kilku lat posłużyły jako kolejne ostrzeżenia o rosnącym zagrożeniu ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Wpływ zmian klimatycznych na burzę, która nawiedziła Hiszpanię w tym tygodniu, nie został jeszcze zmierzony. Naukowcy stwierdzili jednak w środę, że ocieplenie klimatu było kluczowym czynnikiem. Morze Śródziemne pobiło w sierpniu rekordy temperatury wszech czasów. To z kolei doprowadziłoby do przeniesienia większej ilości wody do chmur.
„Bez wątpienia te gwałtowne ulewy zostały zintensyfikowane przez zmiany klimatu” - powiedziała Friederike Otto, która kieruje zespołem naukowców badających wpływ zmian klimatu na ekstremalne zjawiska pogodowe w Imperial College London.
Służby ratunkowe przeciążone
We wtorek wieczorem María Crespo, urzędniczka państwowa z Madrytu, zadzwoniła do swojej rodziny w Alfafar, mieście na obrzeżach Walencji, aby sprawdzić, co u nich słychać. Otrzymali wiadomość tekstową ostrzegającą przed niebezpieczeństwem zaledwie godzinę przed tym, jak wody powodziowe zaczęły wlewać się do ich domu. Crespo powiedziała, że kiedy rozmawiała ze swoją siostrą i teściem około 09:30, zapewnili ją, że nie ma deszczu i wszystko jest w porządku. Ale pół godziny później oddzwonili w panice. Woda przelewająca się z zazwyczaj suchego dorzecza rzeki Turia wdarła się do jednopiętrowego domu i była już głęboka do pasa. „Zanim wyczerpała się bateria w ich telefonach komórkowych, około 4 rano, powiedzieli mi, że spędzają noc na dachu, ponieważ sam dom jest całkowicie zalany” - powiedział Crespo. „Byli tam wystawieni na działanie żywiołów i zamarzali, ale mogło być gorzej”. Mieszkańcy szukający pomocy szybko odkryli, że są zdani tylko na siebie. Sieci telefoniczne uległy awarii wczesnym wieczorem, a regionalne służby ratunkowe zostały przytłoczone połączeniami, które doprowadziły do skutecznego załamania się linii telefonicznej 112.
Sandra Gómez, hiszpańska socjalistyczna posłanka do Parlamentu Europejskiego z Walencji, powiedziała, że jej mąż, nauczyciel, został wezwany do pracy we wtorek wieczorem, ponieważ lokalne władze nie ogłosiły alarmu ani nie zawiesiły zajęć. Zanim wiadomość alarmowa dotarła na jej telefon, jej mąż zadzwonił, aby powiedzieć, że został uwięziony na zalanej autostradzie, a woda sięgała mu do bioder. „Miał dużo szczęścia”, że udało mu się uciec, zanim wody podniosły się jeszcze bardziej, powiedziała.
Związki zawodowe wezwały do przeprowadzenia dochodzeń w firmach, które poprosiły swoich pracowników o przyjście do pracy pomimo prognoz.
Polityczna odpowiedzialność
W Madrycie lewicowi politycy w hiszpańskim parlamencie oskarżyli Carlosa Mazóna, centroprawicowego prezydenta regionu Walencji, o to, że nie nakazał pracownikom pozostania w domu wcześniej w celu utrzymania działalności lokalnych przedsiębiorstw. Rząd Mazóna został również oskarżony o to, że w zeszłym roku w ramach cięcia kosztów zlikwidował Walencką Jednostkę Ratowniczą, elitarną jednostkę szybkiego reagowania, której zadaniem jest przeciwdziałanie skutkom klęsk żywiołowych.
Hiszpańskie gazety poinformowały, że centrum koordynacji kryzysowej w Walencji zebrało się dopiero około godziny 17:00 we wtorek.
„Za tą tragedią kryje się odpowiedzialność polityczna” - powiedział Gabriel Rufian, prawodawca Republikańskiej Lewicy Katalonii. „Burza mogła być nieunikniona, ale są ludzie, którzy zginęli, ponieważ zostali zmuszeni do pójścia do pracy i inni, którzy zginęli, jak się wydaje, ponieważ nie było dobrze wyposażonych jednostek, które mogłyby ich uratować”.
Eksperci wymienili również niekontrolowany rozwój urbanistyczny regionu Walencji - jednego z najszybciej rozwijających się regionów Hiszpanii - jako kluczowy czynnik tragedii. Asfaltowe jezdnie działały jak kanały dla wody deszczowej, która szybko zalała społeczności zbudowane obok wąwozów lub w dorzeczach odwróconych rzek.
„Zmiany klimatyczne mają decydujący wpływ na rozmiar tej klęski żywiołowej” - powiedział geolog Joan Escuer w hiszpańskim radiu. „Ale jej konsekwencje nie byłyby tak wielkie, gdybyśmy nie zbudowali infrastruktury i nie pozwolili ludziom osiedlać się w miejscach wysokiego ryzyka”.
Wiadomość o dramatycznej liczbie ofiar śmiertelnych pojawiła się tuż przed tym, jak von der Leyen przedstawiła raport na temat tego, jak zwiększyć zdolność UE do radzenia sobie z wszelkiego rodzaju kryzysami, od wojen po ekstremalne zjawiska pogodowe. „Gotowość musi stać się częścią podstawowej logiki wszystkich naszych działań” - oświadczyła, po rozpoczęciu swojego przemówienia od obietnicy pomocy Hiszpanii w walce z powodziami. Von der Leyen zwróciła się do Komisji o opracowanie kompleksowego planu lepszej ochrony Europejczyków przed ekstremalnymi zjawiskami klimatycznymi.
Dla mieszkańców zniszczonych regionów Hiszpanii będzie już za późno. W środę po południu burza skręciła na południe, a AEMET wydał czerwone ostrzeżenie dla regionu Kadyksu. „Nie możemy opuścić gardy” - powiedział Rubén del Campo, rzecznik AEMET. „Sytuacja w prowincji Kadyks jest wyjątkowa”.
Tragedia w Walencji - skutek zmian klimatu
Naukowcy obliczyli już, że niszczycielskie powodzie, które zabiły 140 osób między poniedziałkiem a wtorkiem, były spowodowane ociepleniem oceanu w tropikalnym Atlantyku związanym ze zmianą klimatu. Całkowita suma opadów podczas całego wydarzenia wyniosła podobno 20 cali, czyli 500 milimetrów, co jest równe normalnej sumie opadów w ciągu roku w niektórych lokalizacjach. Układ niskiego ciśnienia napędzający te historyczne powodzie wykorzystał rzekę atmosferyczną niosącą nadmiar wilgoci z niezwykle ciepłego tropikalnego Atlantyku. Według Climate Shift Index: Ocean te podwyższone temperatury powierzchni morza były co najmniej 50 do 300 razy bardziej prawdopodobne z powodu zmiany klimatu spowodowanej przez człowieka - co oznacza, że to, co kiedyś zdarzało się rzadko, teraz może zdarzać się regularnie. Szybka analiza przeprowadzona przez World Weather Attribution wykazała, że obfite opady były o około 12% intensywniejsze i dwukrotnie bardziej prawdopodobne w porównaniu z chłodniejszym o 1,3°C klimatem sprzed epoki przemysłowej.
Źródło: politico.eu