PL   |   EN

Strona projektu, wróć na

chronmyklimat.pl

Transkrypcja ze spotkania „Energia i bezpieczeństwo – czy system energetyczny może realizować cele obronne?” cz. 1

Transkrypcja ze spotkania Energia i bezpieczeństwo  czy system energetyczny może realizować cele obronne? cz. 1
Które źródła energii zwiększają odporność i stabilność systemu elektroenergetycznego w sytuacjach kryzysowych? Jakie są korzyści i zagrożenia związane z pogłębianiem integracji energetycznej w Unii Europejskiej? Czy możemy wykorzystać doświadczenie Ukrainy w tworzeniu systemu energetycznego w Polsce i Europie? We wtorek, 16 grudnia, odbyło się kolejne spotkanie w ramach projektu KPO EDU. Tym razem Wojciech Szymalski z Instytutu na rzecz Ekorozwoju rozmawiał z Jakubem Wiechem, redaktorem naczelnym portalu Energetyka24.com. Rozmowa dotyczyła kluczowych wyzwań dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Zapraszamy do lektury pierwszej części transkrypcji. Na końcu artykułu znajdą Państwo link do pełnej rozmowy wideo na naszym kanale YouTube.

Wojciech Szymalski:
Dzień dobry Państwu. Witam Państwa, Wojciech Szymalski, i zapraszam na kolejny odcinek rozmowy chronimyklimat.pl. Ale zanim przejdziemy do rozmowy, czy oglądali już Państwo nasze filmy edukacyjne z cyklu OZE Świadomi? Na kanale YouTube chronimyklimat.pl mamy już sześć filmów o różnych inwestycjach w odnawialne źródła energii w Polsce, tak że zapraszam. Oglądając nasze filmy i rozmowy, stajesz się OZE Świadomy. OZE Świadomi to kampania projektu realizowanego w ramach inwestycji G114 Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Wsparcie dla instytucji wdrażających reformy, inwestycje w ramach Repower EU, wskaźnik G9G. Dziś spotkanie o tym, czy system energetyczny może realizować cele obronne. Moim rozmówcą jest pan Jakub Wiech.

Jakub Wiech:
Dzień dobry.

W. Sz.:
Dzień dobry panu. Mamy taką nietypową sytuację, trochę ja może opowiem, ponieważ niestety stoi w korku ze względu na jakiś wypadek. Nie zdążył najechać na miejsce, gdzie miał się z nami spotkać, ale szczęśliwie mamy online i online wszystko jest możliwe, w związku z tym rozmowa jak najbardziej się odbywa. Jan Jakub Wiech jest redaktorem naczelnym portalu defense24.pl. Proszę potwierdzić.

J. W.:
Energetyka24

W. Sz.:
Energetyka24.pl. No i cóż. Zwykle jest tak, a moi rozmówcy odpowiadają więc tak. Panie Jakubie, zna się pan trochę na bezpieczeństwie, więc jak zdefiniowałby pan bezpieczny system energetyczny właśnie z punktu widzenia celów obronnych takiego kraju jak Polska? Jakie cechy powinien taki system posiadać?

J. W.:
Cóż, definicji bezpieczeństwa energetycznego, która w klasycznej literaturze jest definiowana przez pryzmat trzech głównych czynników. To znaczy rozumiane jako pewność i stałość nieprzerwanych dostaw energii, bezpieczeństwo rozumiane jako akceptowalna cena tejże energii oraz bezpieczeństwo jako sposób wytwarzania tej energii, który będzie minimalnie szkodliwy dla środowiska i klimatu. Połączenie tych trzech cech jest traktowane jako taka triada właśnie bezpieczeństwa energetycznego, do którego powinien zdążać każdy system elektroenergetyczny. I teraz pod kątem naszego dzisiejszego spotkania, no tutaj szalenie istotna jest ta pierwsza kwestia, czyli właśnie pewność dostaw energii i ich nieprzerywania. I tutaj analizując w tym momencie, to już od dłuższego czasu, i nakładając to na grunt polski, jeżeli chodzi o naszą strukturę systemu elektroenergetycznego, możemy dojść do wniosku, że niestety nie jesteśmy zaadaptowani do wyzwań współczesności, jeżeli chodzi o bezpieczną energetykę w dobie możliwej wojny na kontynencie europejskim. To znaczy, jest silnie scentralizowana. Opieramy się w dużej mierze na blokach ulokowanych w jednym miejscu, połączonych względnie niewielkimi możliwościami, jeżeli chodzi na przykład o stacje rozdzielcze zresztą systemu, które bardzo łatwo odstawić, powiedzmy tak przymusowo, użyjmy takiego eufemizmu, poprzez jakiś atak. I pewnego rodzaju namiastką tego, co może się wydarzyć, są sytuacje z lat 2020–2021, kiedy na przykład w maju roku 2021 w skutek awarii w stacji rozdzielczej Rogowiec doszło do utraty systemu prawie całej elektrowni Bełchatów. Niecały tydzień później w tej samej jednostce, ze względu na pożar taśmociągu, został odłączony jeden z bloków 800 MW. I to pokazuje, że elektrownia, która odpowiada za mniej więcej jedną piątą produkcji polskiej energii elektrycznej, może zostać być mocno ograniczona.. Z kolei w roku 2020 mieliśmy sytuację, gdzie w elektrowni Bełchatów doszło do zalania podajnika węgla. Z kolei w elektrowni Dolna Odra, w elektrowni Kozienice, w elektrowni Jaworzno i w elektrowni Opole doszło do awarii bloków i nagle z systemu wypadło nam około 5 GW, niecałe 5 GW. To jest ogromna porcja mocy. Natomiast mieliśmy szczęście, że akurat wtedy zapotrzebowanie na moc nie było duże, a po drugie mogliśmy się w miarę łatwo ratować importem. No i też oczywiście mieliśmy rezerwę, która jest w takich sytuacjach używana w zależności od zapotrzebowania. Natomiast to pokazuje, nie potrzebujemy wojny, żeby system elektroenergetyczny zrobił nam takiego gigantycznego psikusa. Natomiast tylko dokończę, że tutaj biorąc pod uwagę sytuacje, o których słyszymy z mediów, na przykład sabotaże, do których dochodzi na polskiej infrastrukturze krytycznej, nie możemy powiedzieć, że polski system elektroenergetyczny jest w tym momencie bezpieczny, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego strukturę.

W. Sz.:
To może przy okazji jeszcze wyjaśnijmy, że w zasadzie wszystkie te największe elektrownie oraz te najważniejsze sieci elektroenergetyczne to jest właśnie ta infrastruktura tak zwana krytyczna, czyli taka, której uszkodzenie powoduje, że w państwie gospodarka czy obrona może mieć problemy po prostu z funkcjonowaniem. To może też warto wyjaśnić na początek. Natomiast powiedziałeś bardzo ciekawą rzecz, że ten system jest bardzo scentralizowany. Chyba możemy to tak podsumować na takiej zasadzie, że gdybyśmy wzięli palce obu rąk dzisiaj, to byśmy pewnie umieścili na nich największe polskie elektrownie i okazałoby się, że to pewnie jest nawet prawie połowa mocy polskich elektrowni, to polskich jakby mocy wytwórczych w sieci. No tak, ale to oznacza jeden solidny nalot prawdopodobnie albo jakieś inne wydarzenie militarne, które mogłoby to unieruchomić. Ale czy w związku z tym, co powiedziałeś teraz, czy są jakieś określone źródła energii, które mogłyby nas w tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, bardziej zabezpieczyć, żeby ten system był bezpieczniejszy? A jeżeli tak jest, no to jakie to by były źródła?

J. W.:
Patrząc tylko przez pryzmat technologii, no to można wskazać na przykład elektrownie jądrowe, które na Ukrainie nie są atakowane przez Rosjan w sposób niszczycielski. To znaczy, to jest jedyna kategoria źródeł wytwórczych, która jest oszczędzana przez Rosjan, głównie dlatego, że po prostu nie ma to sensu. To znaczy ani taktycznie, ani strategicznie nie ma sensu atakować elektrowni jądrowych. To jest po pierwsze bardzo zasobochłonne, bo zniszczenie takiej elektrowni wymagałoby użycia precyzyjnych rakiet sterowanych oraz ich naprawdę wymierzonego uderzenia w blok elektrowni. Po drugie nie ma to sensu, jeżeli chodzi o osiągnięty skutek, no bo doszłoby do lokalnego, tam w promieniu kilku kilometrów, skażenia radioaktywnego i nic więcej. Natomiast zostałaby uszkodzona dosyć kosztowna jednostka, którą łatwo przejąć. Po trzecie takie elektrownie bardziej opłaca się przejmować na swoje potrzeby i tak zrobili Rosjanie z Zaporowską elektrownią jądrową. Natomiast z punktu widzenia, powiedzmy, no to źródła odnawialne pracujące w sposób rozproszony, połączone z magazynami energii, jawią się jako świetne rozwiązanie na takie okoliczności. Tu znowu można się posłużyć, no, doświadczeniami ze współpracy energetycznej polsko-ukraińskiej, jeżeli chodzi o naprawę ukraińskiego systemu elektroenergetycznego. Takie instytucje jak szkoły, jak szpitale, jak obiekty administracji publicznej na szczeblu samorządowym, one prosiły o wsparcie w postaci na przykład paneli fotowoltaicznych i magazynów energii. To był sposób na to, żeby radzić sobie z sytuacją, gdy system elektroenergetyczny jest poddawany bardzo dużym zakłóceniom, jeżeli chodzi o swoją pracę, bo są atakowane jednostki konwencjonalne, ale też sieci przesyłowe i dystrybucyjne do pewnego stopnia. I w takiej sytuacji trzeba się ratować, przechodząc na taki wyspowy tryb pracy. I źródła odnawialne, takie właśnie jak proste do rozstawienia panele fotowoltaiczne w połączeniu z magazynami energii, zapewniały pewną dozę autonomii energetycznej i pozwalały na przykład szpitalom pracować w sytuacji, kiedy system nie działał. I to jest dla energetyków bardzo cenne doświadczenie z wojny toczonej przez Rosję na Ukrainie. Doświadczenie tym istotniejsze, że dobrze wpisuje się ono w model transformacji energetycznej, jaką przyjęliśmy w Europie.

W. Sz.:
No właśnie, w praktyce też z tego oznacza to, po to, powinien być taką mieszanką różnych źródeł energii. I może to jest właśnie takie rozwiązanie, które czyni ten system bardziej stabilnym i bezpiecznym. Także może ta odpowiedź tkwi nie tyle w źródłach energii, bo one mogą być zarówno duże, jak i być może też mogą być i małe. Jedne mogą być elastyczne, drugie mniej, bo ponieważ to tak naprawdę zależy od tego, od ich pewnej funkcji w tym systemie. Tak jak powiedziałeś, małe źródła mogą być po prostu proste do postawienia, proste do stworzenia małego systemu, który jest quasi zamknięty. I to oznacza, że gdzieś większa, inna część systemu zostanie w jakiś sposób zepsuta, to ta część będzie mogła działać. Więc jeszcze odnośnie tej stabilności. Ostatnio słyszałem, zresztą byłeś ze mną na tym samym spotkaniu, więc też chyba to słyszałeś, że tak naprawdę stabilizację ukraińskiego systemu energetycznego w sytuacji zapewniło podłączenie i zsynchronizowanie go z systemem europejskim, co się stało w zupełnie takiej w pełni awaryjnej sytuacji. Czy masz jakiś komentarz też do tego, ponieważ to oznacza, że zdaje się, taka moja jest opinia, że ten system energetyczny również nie powinien być jakby zamknięty sam w sobie?

J. W.:
Oczywiście tutaj pewnego rodzaju możliwości łączenia systemów elektroenergetycznych też zwiększają nasze bezpieczeństwo. I tu z kolei można posłużyć się przykładem z drugiej części Europy, Hiszpania i blackout z kwietnia tego roku, który w pewnej części wynikał właśnie z tego, że Hiszpania miała bardzo słabe połączenia interkonektorowe. To znaczy, Hiszpania ma interkonektor na przykład biegnący do Francji, ale to są jedyne duże połączenia, jakie ten kraj posiada. Pozostałe są mikroskopijne, tych połączeń jest naprawdę niewiele. I w sytuacji kryzysowej…

W. Sz.:
Tylko z kim Hiszpania miałaby się połączyć, jeżeli chodzi o Europę, bo w zasadzie graniczy z Hiszpanią, no i z Portugalią, która jest immanentną częścią jednego półwyspu.

J. W.:
Można tutaj rozbudować połączenia właśnie z Francją. No i można też teoretycznie myśleć o pewnych dłuższych połączeniach stałoprądowych, na przykład z Włochami czy o rozbudowie połączeń z Afryką Północną. Natomiast Hiszpanie byli zorientowani na takie właśnie tworzenie pewnej wsobności energetycznej w swoim systemie elektroenergetycznym. I w momencie, no cały czas jeszcze bliżej niesprecyzowanej awarii, jeżeli chodzi o jakąś część ich systemu, brak możliwości ratowania się importem z zewnątrz okazał się tym językiem uwagi. I w dużej mierze właśnie przez to, że Hiszpanie nie mogli ratować się zewnętrznymi mocami, no i ich system tak się szybko poskładał i doszło do ogólnokrajowego blackoutu, który w zasadzie rozciągnął się na przykład na Portugalię, czyli właśnie na ten kraj, który jest z Hiszpanią dosyć ściśle powiązany, jeżeli chodzi o energetykę. Więc to pokazuje znaczenie tych możliwości interkonektorowych, jeżeli chodzi o współpracę systemów elektroenergetycznych. To jest też pewnego rodzaju wyzwanie, jeżeli chodzi o głębszą unifikację systemów elektroenergetycznych w Europie i swobodniejszy obrót energią, takim powiedzmy bieżącym ujęciu, po to, na przykład, wykorzystać potencjał źródeł odnawialnych.

W. Sz.:
No i to jest właśnie też taka pozytywna rola dla instytucji Unii Europejskiej, żeby wytwarzały, stwarzały możliwości, stwarzały pewną taką konieczność łączenia tych systemów krajów europejskich ze sobą, oczywiście przy założeniu takim, że cała integracja europejska jest korzystna.

J. W.:
Tak, oczywiście. No to jest temat dyskutowany bardzo szeroko w kontekście właśnie transformacji energetycznej Unii Europejskiej. Instytucje Komisji Europejskiej działają dosyć prężnie na rzecz pogłębienia pewnej takiej właśnie unifikacji między krajami członkowskimi Unii. I też mamy na przykład kodeksy sieci, mamy poszczególne akty prawne, które działają na tę rzecz, działają na rzecz stworzenia takiej jednolitej podstawy prawnej, jeżeli chodzi o funkcjonowanie systemu energetycznego, a za tym już idzie pewna głębsza unifikacja. I no to można powiedzieć, że to też tworzy pewne ryzyka, to znaczy widać na przykład już może nie tylko jeżeli chodzi o system elektroenergetyczny, tylko system gazu ziemnego, że Unia Europejska momentami dostosowywała prawo wspólnotowe do interesów poszczególnych państw i na przykład przymykała oko, jeżeli chodzi o podłączanie do systemu takich obiektów jak gazociągi Nord Stream, które działały de facto w obrębie pustki prawnej, jeżeli chodzi o regulacje unijne. I dopiero nowelizacja dyrektywy gazowej z roku 2018, a w zasadzie 2019, miała na celu usunięcie tych luk prawnych stworzonych przez gazociągi Nord Stream, ale do tego prawie nie doszło. W sensie była istotna szansa, że gazociąg Nord Stream 2 nie zostanie objęty rygorami znowelizowanej dyrektywy gazowej, bo właśnie ze względu na presję niektórych państw członkowskich, głównie tych zainteresowanych w odbiorze gazu przez ten gazociąg, mieliśmy opóźnienia. I tutaj warto zauważyć, jak Austria, pełniąca prezydencję w Radzie Unii Europejskiej pod koniec roku 2018, działała na rzecz takiego kreowania kalendarza legislacyjnego, żeby opóźnić pracę nad tą dyrektywą. No to jest przykład sytuacji, która pokazuje pewien rozdźwięk między państwami członkowskimi, nawet na tych bardzo fundamentalnych płaszczyznach jak energetyka.

W. Sz.:
No dobrze, ale powiedzieliśmy sobie wcześniej, że w pewnym zakresie interkonektory, które de facto są taką infrastrukturą umożliwiającą import-eksport energii, są dobre, ale z drugiej strony powiedziałeś teraz, że ten import gazu ziemnego z zewnątrz Unii Europejskiej poprzez takie gazociągi jak Nord Stream 2 czy Nord Stream jednak był negatywny. To jak to w końcu należałoby ocenić? Czy z punktu widzenia tej obronności lepiej opierać system energetyczny na czymś, co jest importowane, czy na czymś, co jest jednak własne? I czy możemy w większym stopniu polegać na tym ze względu na to, że jest nasze własne, nieimportowane? Mówiąc tutaj choćby o paliwach, jak byś to skomentował?

J. W.:
Trzeba tu oddzielić kilka kwestii. To znaczy oczywiście, jeżeli chodzi o import samych nośników energii, takich jak gaz czy węgiel, Unia Europejska jest najbardziej spośród tych trzech głównych gospodarek, czyli jeżeli spojrzymy na Chiny, Stany Zjednoczone i Unię Europejską, to Unia Europejska jest najbardziej uzależniona, jeżeli chodzi o importy, z tych właśnie kluczowych podmiotów gospodarczych. Bo importujemy 75% węgla, który zużywamy, 90% gazu i 97% ropy i paliw. To jest bardzo głębokie uzależnienie, że poleganie dalej na paradygmacie paliw kopalnych w Unii Europejskiej zahacza o samobójstwo konkurencyjne, bo nie jesteśmy w stanie być konkurencyjni ekonomicznie na przykład względem takich krajów jak Stany Zjednoczone, bo Stany Zjednoczone zarabiają na eksporcie paliw kopalnych i mają ekstremalnie tanie nośniki energii, takie jak gaz. No a Unia Europejska w szczycie kryzysu energetycznego, czyli w sierpniu roku 2022, dobiła do poziomów, w których cena gazu na hubie TTF była 35 razy wyższa niż cena gazu na hubie eksportowym Henry Hub w USA. Więc to pokazuje, że łatwo w Europie wywołać potężne tąpnięcie gospodarcze właśnie grając nośnikami energii i ich dostawami. Natomiast generalnie można powiedzieć, że warto przechodzić na własną produkcję energii, przede wszystkim energii elektrycznej, połączoną z tym elektryfikację. Bowiem wypierając węglowodory z naszych gospodarek, z szeroko pojętej gospodarki europejskiej i też poszczególnych gałęzi, my zastępujemy je najczęściej energią elektryczną i w ten sposób z jednej strony podtrzymujemy dalsze możliwości funkcjonowania ekonomicznego naszej gospodarki, a z drugiej strony nie dość, że dekarbonizujemy, czyli zrywamy nasze zależności w zakresie dostaw energii z takich krajów jak na przykład Rosja, ale też obniżamy naszą emisję gazów cieplarnianych. Więc to jest sytuacja, która sprawia, że idziemy w kierunku wsobnej produkcji energii i to jest akceptowalne nie tylko z perspektywy klimatycznej, ale też gospodarczej, no i również, powiedzmy, militarnej, w takim znaczeniu twardego bezpieczeństwa energetycznego. Natomiast też warto zasygnalizować, że czasami ta wsobna produkcja energii nie zawsze jest opłacalna i tu można podać bardzo konkretny przykład polskiego węgla, bo często używany jest taki argument w odniesieniu do węgla w Polsce, że surowiec może i drogi, może dopłacamy do niego milion złotych co godzinę przy wydobyciu węgla kamiennego, może i jest to obarczone ogromnymi kosztami, też powiedzmy alternatywnymi, jeżeli chodzi o przeznaczenie tych środków właśnie na węgiel, a nie na coś innego. Natomiast jeżeli spojrzymy na to, po pierwsze, węgiel w Polsce już nie zaspokaja naszego całościowego zapotrzebowania na ten surowiec, bo my i tak importujemy ogromne ilości węgla. Jeżeli spojrzymy, że węgiel w Polsce jest…

W. Sz.:
Może przypomnę, że to jest jakieś 10–15% mniej więcej w tych ostatnich latach, które były, chociaż możliwe, że w którymś roku mieliśmy najwięcej około 18%. Kiedy jeszcze importowaliśmy ten węgiel z Rosji, natomiast teraz już nie importujemy go oczywiście z Rosji, ale te 10–15% w tym przedziale ten import się utrzymuje i raczej należy oczekiwać, że tendencja jest rosnąca.

J. W.:
Tak. Plus w latach 2022–2023, kiedy musieliśmy załatać lukę po węglu rosyjskim, zaimportowaliśmy do Polski w trybie awaryjnym 30 milionów ton węgla, czyli jakieś dwie trzecie naszego rocznego wydobycia. To jest ogromna ilość, która do dzisiaj jest czynnikiem rzutującym na opłacalność wydobycia w Polsce i na to, jak spółki kupują węgiel. Natomiast też zwróćmy uwagę na to, że węgiel importowany do Polski jest importowany tak szeroko, bo jest mniej więcej dwa razy tańszy, o połowę tańszy niż węgiel krajowy, bo koszt wydobycia jednej tony węgla w naszym kraju to jest około tysiąc złotych, jeżeli mówimy o węglu kamiennym. Koszt importu, razem z transportem i dostarczeniem tego węgla do portu w Gdańsku, to jest około 550 złotych. Więc to pokazuje gigantyczną różnicę na poziomach, które nie są do końca porównywalne, bo w przypadku polskich kopalń mówimy tylko o wydobyciu, a dochodzi jeszcze konieczność dostarczenia, ubezpieczenia, przechowania i tak dalej. To też są koszty, które sprawiają, że po prostu nie opłaca się poprzestawać dalej przy wydobyciu tego węgla w Polsce, bo on nie spełnia już tych wszystkich podstawowych kryteriów bezpieczeństwa energetycznego. On nie jest ani tani, ani nie mamy pewności, że będzie dostarczony, bo górnicy nie byli w stanie zwiększyć produkcji w latach kryzysu energetycznego, ani też oczywiście nie jest to surowiec zgodny ze standardami ochrony środowiska i klimatu, więc nie mamy w tym momencie takiego impulsu, żeby podtrzymywać wydobycie węgla kamiennego w Polsce.

W. Sz.:
No i może jeszcze do tego warto dodać, że coraz częściej w naszych kopalniach, mimo tego, że jesteśmy dosyć wysoko rozwiniętym krajem, zdarzają się bardzo groźne wypadki i tam giną ludzie, więc to też jest niebezpieczne z tego punktu widzenia. Natomiast oczywiście warto też pamiętać, że do tego rachunku, bilansu utrzymywania polskiego węgla, dochodzi taki czynnik, że koniec końców nawet zamknięcie kopalni nie oznacza, że to jeszcze się kończy jakiś koszt, ponieważ zawsze trzeba gdzieś te wyrobiska utrzymywać, o ile nie doprowadzi się do ich ostatecznego zalania, zasypania czy innej rekultywacji, która spowoduje, że brak ich utrzymania nie będzie skutkował dodatkowymi szkodami górniczymi na powierzchni czy innymi szkodami w środowisku. Więc to też jest jakiś bilans. Mam wrażenie, że ciągle ten bilans w Polsce tak naprawdę nie został w pełni przeprowadzony, ale to jest odnośnie naszego węgla.

Kolejna część transkrypcji pojawi się już jutro na naszym portalu. Zapraszamy również do posłuchania całej rozmowy z Jakubem Wiechem.

Projekt jest realizowany w ramach inwestycji G1.1.4 KRAJOWEGO PLANU ODBUDOWY I ZWIĘKSZANIA ODPORNOŚCI:   WSPARCIE DLA INSTYTUCJI WDRAŻAJĄCYCH REFORMY I INWESTYCJE W RAMACH REPowerEU – wskaźnik G9G i finansowany ze środków Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności

Tagi

Stworzone przez allblue.pl