Globalne ocieplenie to już fakt, choć wciąż temat wywołuje kontrowersje. Czy możemy zatrzymać ten proces?
Spory już nie dotyczą samego faktu ocieplania się klimatu, ale kwestii, na ile przyczynia się do tego działalność człowieka. Globalne ocieplenie jest faktem potwierdzonym naukowo. Postępuje z różnym nasileniem w różnych częściach globu – od czasów rewolucji przemysłowej średnie temperatury wzrosły od 1 do 2 stopni Celsjusza. W miastach, gdzie mamy zjawisko tzw. miejskiej wyspy ciepła, temperatury zwiększyły się o blisko 2 stopnie Celsjusza. To efekt nie tylko globalnych procesów, ale też lokalnego zagospodarowania przestrzeni.
Jeśli zgodzimy się, że główną przyczyną ocieplenia są emisje gazów cieplarnianych, to musimy zauważyć, że ich stężenie w atmosferze jest już na tyle wysokie, że nawet jeśli dziś przestaniemy emitować cokolwiek, temperatura nadal będzie rosła. Musimy się na to przygotować.
Od Agendy 21 już trochę czasu minęło. Punktem zwrotnym dla świata miało być też Porozumienie Paryskie (2015). Właściwie jedynie Unia Europejska konsekwentnie obniża swoje emisje.
Agenda 21 to dokument z 1992 r. przyjęty podczas szczytu Ziemi w Rio de Janeiro, w tym samym czasie, gdy podpisano Konwencję Klimatyczną. Od tego momentu zaczęła się seria konferencji klimatycznych. Porozumienie Paryskie z 2015 r. to w gruncie rzeczy dodatkowy protokół do tej samej konwencji. Większość krajów chce współdziałać na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.
Choć Stany Zjednoczone okresowo się z tego „wyłamują”, to nadal ogromna większość krajów, w tym Chiny, pozostaje w tym klubie. Współpraca na rzecz ochrony klimatu nie została zerwana. Unia Europejska jest oczywiście liderem – do 2020 r. zrealizowała założone cele, kolejne lata też przynoszą postępy.
Wydatki z funduszy unijnych koncentrują się między innymi na zielonej transformacji. Jak na tle innych programów wypadają Fundusze Europejskie dla Podkarpacia 2021-2027?
Podkarpackie ze swojego regionalnego programu przeznaczyło procentowo najwyższą w skali kraju kwotę na cele środowiskowe. Nie tylko na klimat, ale też na gospodarkę wodną, gospodarkę odpadami i inne działania prośrodowiskowe. To była odważna i godna uznania decyzja.
Poza własnym programem regionalnym Podkarpacie ma też dostęp do Funduszy dla Polski Wschodniej (FEPW), w których znajdują się pieniądze na inwestycje w zieloną i niebieską infrastrukturę czy zrównoważony transport. Może też korzystać z krajowego programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko (FEnIKS), a także z Interregu.
Jak te programy pomagają miastom i gminom wprowadzać zielone zmiany? Z jakich narzędzi mogą i powinny one korzystać?
Tu istotnym narzędziem są miejskie plany adaptacji do zmian klimatu (MPA). Muszą je przygotować miasta powyżej 20 tys. mieszkańców[1]. To dokumenty planistyczne o charakterze strategiczno-wdrożeniowym. Mają określać działania chroniące ludność i infrastrukturę przed skutkami zmian klimatu: falami upałów, ulewami, podtopieniami, suszami. Do przygotowania MPA jest niezbędna m.in. analiza zjawisk meteorologicznych i hydrologicznych w mieście czy scenariusze zmian klimatu. Miasto musi przeprowadzić inwentaryzację zieleni miejskiej i systemu kanalizacji deszczowej. Dobrze mieć dane geoprzestrzenne i analizy, które pozwalają ocenić potencjał adaptacyjny miasta do zmian klimatu. Wcześniej gromadzone dokumenty pomagają skrócić czas przygotowania MPA.
Jak długo trwa opracowanie takiego planu?
Ustawowo miasta o wspomnianej wielkości mają na to 30 miesięcy, licząc od 1 lipca 2025 r. Natomiast dla tych, które dopiero osiągną próg 20 tys. mieszkańców, okres 30 miesięcy liczy się od momentu, w którym Główny Urząd Statystyczny ogłosi dane o liczbie mieszkańców za rok poprzedzający.
Jeśli miasto jest dobrze przygotowane, MPA można opracować szybciej – w półtora roku albo nawet w rok. Jeżeli plan wymaga oceny oddziaływania na środowisko i konsultacji z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, to proces może się wydłużyć.
Wspomniał Pan o działaniach, które ma zawierać MPA. Czy wpisuje się tam konkretne inwestycje?
Tak. Zgodnie z ustawą, plan musi zawierać harmonogram rzeczowo-finansowy: co, kiedy, za ile. To dokument, który daje miastu podstawę do planowania konkretnych działań i ubiegania się o wsparcie finansowe. Uwzględnia np. zwiększenie retencji wody, obszarów zieleni. Takie działania mogą zapobiegać zalewaniu miast podczas ulewnych deszczy, wpływają na obniżenie temperatury i sprzyjają ochronie czy odbudowie bioróżnorodności.
Czy w województwie podkarpackim są już miasta, które mają takie plany?
Wiele miast przygotowywało się do ich wprowadzenia, zanim ustawa weszła w życie. Z pewnością taki plan ma stolica regionu. Rzeszów był wśród 44 miast powyżej 100 tys. mieszkańców, objętych pilotażowym projektem, który w latach 2017-2019 realizowało Ministerstwo Środowiska. W 2019 r. taki plan przygotował również Mielec.
Na opracowanie czy aktualizację MPA można pozyskać dofinansowanie. Rok temu Jasło przygotowało swój plan, korzystając z programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej. Całkiem niedawno MPA przyjęły Ropczyce („Miejski Planu Adaptacji do zmian klimatu dla Miasta Ropczyce do roku 2034”), które uzyskały dofinansowanie na ten cel z programu FEnIKS. Ciekawostką jest to, że Ropczyce są małym miastem i nie musiały tego robić ze względu na wymogi ustawowe. Zdecydowały się jednak na ten krok, aby zmniejszyć swoją podatność na ekstremalne zjawiska pogodowe.
Jakiego typu inwestycje planują gminy i miasta, by się lepiej przygotować na zmiany klimatu?
Jeśli mówimy o działaniach adaptacyjnych do zmian klimatu, to najczęściej chodzi o przeciwdziałanie zjawiskom takim jak podtopienia czy fale upałów. Miasta są coraz bardziej narażone na tego rodzaju zagrożenia.
Inwestycje w niebieską infrastrukturę to m.in. budowa zbiorników retencyjnych – podziemnych lub naziemnych – które pozwalają gromadzić wodę w bezpieczny sposób i spowalniają jej spływ, ograniczając tym samym ryzyko powodzi.
Zielona infrastruktura to sadzenie drzew, zakładanie parków i skwerów, które nie tylko poprawiają jakość życia, ale także pomagają magazynować wodę, obniżać temperaturę w mieście i łagodzić skutki fal upałów. Im mniej betonu, a więcej zieleni – tym mniej uciążliwe są te zjawiska.
Te działania sprzyjają także ochronie bioróżnorodności.
Tak. Zielona infrastruktura może – ale nie zawsze musi – sprzyjać różnorodności biologicznej. Kluczowe jest odpowiednie planowanie i dobór gatunków roślin. Inwestowanie w zieleń miejską powinno uwzględniać funkcję, jaką ma ona pełnić. Przykładowo: trawniki koszone co dwa tygodnie to nie to samo, co łąki kwietne, które kosi się tylko dwa razy do roku. Te drugie sprzyjają wzrostowi populacji owadów, a więc wspierają całą sieć biologiczną. Tak samo jak pozostawianie liści i gałęzi na wydzielonym obszarze parków – to daje schronienie zimującym jeżom. To są drobne działania, które mogą znacząco poprawić stan bioróżnorodności w miastach.
Inwestycje w odnawialne źródła energii to symbol zielonych zmian. Jakie są korzyści dla lokalnych społeczności z budowania OZE?
Globalnie OZE pomagają ograniczyć zmiany klimatyczne, a lokalnie mogą być silnym impulsem dla gospodarki. Większość gmin w Polsce nie posiada zasobów kopalnych, więc paliwa trzeba kupować z zewnątrz. Korzystając z energii odnawialnej dostępnej lokalnie, gminy mogą zatrzymać pieniądze u siebie – wspierając lokalną gospodarkę i niezależność energetyczną. Wszystko jednak zależy od tego, jak zostanie ukształtowany lokalny ekosystem biznesowy wokół OZE.
Na popularności zyskują na przykład spółdzielnie energetyczne, bo mają korzystniejsze warunki rozliczeń z zakładami energetycznymi niż osoby prywatne czy przedsiębiorstwa działające jako prosumenci. To zachęca ludzi do łączenia sił – dzięki temu energia jest lepiej zagospodarowana, a zyski ekonomiczne są większe.
Podkarpackie to województwo bogate przyrodniczo. Jak można wykorzystywać procesy zachodzące w naturze do adaptacji do zmian klimatu?
Jednym z przykładów jest retencja wody dzięki odpowiednio zarządzanej przyrodzie. Badania z Wielkiej Brytanii czy USA dowodzą, że działania niektórych zwierząt, np. bobrów, mogą zatrzymywać ogromne ilości wody w krajobrazie. Nie spływa ona gwałtownie, lecz wsiąka w glebę, nawadnia lasy, pola i stabilizuje mikroklimat.
Powinniśmy tworzyć parki i odpowiedzialnie korzystać z zasobów rolniczych i leśnych. Czasem warto wstrzymać się od pewnych aktywności, choćby na chwilę, np. w okresie lęgowym czy wegetacyjnym. Zarządzanie środowiskiem w sposób zrównoważony sprawia, że przyroda pomaga nam w adaptacji do zmian klimatu.
Podkarpackie to region o zróżnicowanym krajobrazie – idealny zarówno do życia, jak i dla rozwoju zrównoważonej turystyki. Ale ochrona przyrody to często także powstrzymywanie się od działania. Żeby było lepiej w przyszłości, czasem trzeba dziś czegoś nie robić. Na Podkarpaciu nadal są obszary cenne przyrodniczo, o które warto zadbać, bo stanowią kapitał całego społeczeństwa.
Mężczyzna w ciemnym garniturze, błękitnej koszuli i różowym krawacie skupia się na lekturze dokumentu.
*Dr Wojciech Szymalski od 2015 r. jest prezesem Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju, która w 2025 r. obchodzi 25-lecie swojej działalności. Fundacja prowadzi działania edukacyjne, szkoleniowe i planistyczne na rzecz samorządów lokalnych i administracji państwowej w zakresie ochrony klimatu, adaptacji do zmian klimatu oraz ochrony środowiska. Fundacja prowadzi portal informacyjny o polityce klimatycznej www.chronmyklimat.pl.
[1] Obowiązki miast w tym zakresie wprowadziła ustawa z 27 listopada 2024 r. o zmianie ustawy Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw.
Rozmawiał Jerzy Gontarz