Clean Cities i sygnatariusze apelu przedstawiają propozycję uruchomienia trzyletniego, ogólnopolskiego programu pomiarów emisji spalin (tzw. remote-sensing) w rzeczywistym ruchu drogowym, który miałby być realizowany przez instytucję państwową – np. Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE) lub Główny Inspektorat Transportu Drogowego – we współpracy z samorządami.
Czym jest remote sensing i dlaczego Polska go potrzebuje?
Remote sensing to zdalny pomiar emisji pojazdów w realnym ruchu drogowym, który pozwala wykrywać faktyczne poziomy zanieczyszczeń emitowanych przez samochody, których nie widać w tradycyjnych badaniach. Technologia stała się kluczowa po aferze Dieselgate w 2015 roku, gdy ujawniono, że producenci tacy jak Volkswagen, Audi, Porsche czy koncern FCA stosowali nielegalne oprogramowanie manipulujące wynikami laboratoryjnych testów tlenków azotu (NOx). Skandal pokazał, że wyniki z zamkniętych laboratoriów nie odzwierciedlają emisji na ulicach, dlatego niezależne, drogowe pomiary remote sensing są dziś jednym z najważniejszych narzędzi do rzetelnej oceny wpływu transportu na jakość powietrza i skutecznego planowania polityk miejskich.
Clean Cities Polska, inicjator apelu, zwraca uwagę, że w wielu europejskich miastach to właśnie zdalne pomiary wykazały skuteczność polityk czystego transportu. W Londynie już w pierwszym roku działania ULEZ (ultra emission zone), czyli tamtejszej strefy czystego transportu, zdalne pomiary pokazały 25% spadek emisji NOx z ruchu drogowego, co stało się podstawą do rozszerzenia strefy.
Natomiast wyniki warszawskich badań z emisji drogowych z roku 2020 pokazały, że 17% najstarszych samochodów odpowiadało za 37% emisji tlenków azotu (NOx) i ponad połowę pyłów PM. W przypadku diesli dysproporcja była jeszcze większa – 6% najstarszych pojazdów z silnikiem wysokoprężnym generowało 18% emisji NOx i aż 37% emisji pyłów PM. Dane te stały się podstawą do wprowadzenia stołecznej strefy czystego transportu, będą też konieczne do oceny jej efektywności. Podobne badania były prowadzone m.in. w Krakowie i Wrocławiu, ale jak podkreślają sygnatariusze – jako jednorazowe projekty, nie regularny program.
Potrzebujemy decyzji opartych na faktach, nie domysłach
„O skuteczności polityk transportowych nie powinny decydować domysły ani opinie. Potrzebujemy rzetelnych danych, które można porównywać na przestrzeni lat. Regularne pomiary emisji w realnym ruchu pozwolą sprawiedliwie ocenić wpływ pojazdów na zdrowie mieszkańców, wyłapywać największych trucicieli i chronić tych, którzy oddychają tym powietrzem na co dzień. Potrzebujemy decyzji opartych na faktach, nie domysłach” - podkreśla Nina Józefina Bąk z Clean Cities.
Według Clean Cities, program miałby zostać uruchomiony dzięki jednorazowej puli środków z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), a następnie działać w oparciu o stały mechanizm finansowania – np. niewielką podwyżkę opłaty za obowiązkowe badanie techniczne pojazdu (10 gr dałoby 2 mln zł rocznie; 1 zł dałoby 20 mln zł rocznie). Program zakładałby wykonanie ok. 200 tys. pomiarów rocznie w różnych miejscach w kraju, z wykorzystaniem technologii remote sensing, która umożliwia szybkie, bezkontaktowe i efektywne kosztowo mierzenie emisji wszystkich przejeżdżających pojazdów.
Dane uzyskane z programu pozwoliłyby na:
- precyzyjną ocenę roli transportu w zanieczyszczeniu powietrza w polskich miastach, dzięki wiarygodnym i porównywalnym w czasie pomiarom emisji z pojazdów;
- kontrolę producentów samochodów pod kątem zgodności emisji z deklarowanymi normami oraz – w razie wykrycia nieprawidłowości – możliwość nakładania kar na podmioty odpowiedzialne za manipulacje lub niespełnianie standardów;
- podniesienie jakości systemu badań technicznych, poprzez szkolenie diagnostów, doposażenie Stacji Kontroli Pojazdów i tworzenie narzędzi do systemowej weryfikacji ich pracy;
- wykrywanie i eliminowanie nieuczciwych praktyk w SKP, dzięki porównaniu wyników badań technicznych z rzeczywistymi emisjami pojazdów;
- stały nadzór nad stanem technicznym i emisyjnością pojazdów w kraju, umożliwiający szybkie reagowanie na pojawiające się problemy;
- rozwój krajowej nauki i technologii, w tym badań nad teledetekcją emisji oraz modelowaniem wpływu transportu na jakość powietrza.
Wprowadzenie ogólnopolskiego programu pomiaru emisji w rzeczywistym ruchu drogowym to – jak podkreślają organizacje – rozwiązanie przynoszące wyłącznie korzyści: zdrowotne, środowiskowe, gospodarcze i naukowe. Program pomógłby Polsce przygotować się do nowych obowiązków UE, w tym cyfryzacji badań technicznych i wymiany danych w ramach MOVE-HUB, a miastom zapewniłby wiarygodne, porównywalne dane niezbędne do planowania polityk transportowych. Dla mieszkańców oznaczałby czystsze powietrze i mniejsze ryzyko chorób układu oddechowego i krążeniowego, a dla gospodarki – impuls do rozwoju innowacji i kompetencji w zakresie monitoringu emisji. Apel pojawia się na miesiąc przed wejściem w życie kolejnego etapu Stołecznej strefy czystego transportu (delikatne zaostrzenie wymogów) oraz uruchomieniem SCT w Krakowie, co dodatkowo podkreśla znaczenie rzetelnych, regularnych danych jako fundamentu odpowiedzialnej polityki transportowej i skutecznej ochrony zdrowia publicznego.
[1] https://www.eea.europa.eu/en/analysis/publications/harm-to-human-health-from-air-pollution-2024?activeTab=ea3201be-0a53-49f3-bb96-db97d206ac3a
Przeczytaj pełną treść apelu
APEL PODPISALI:
CleanCities, T&E, ClientEarth – Prawnicy dla Ziemi, Polski Alarm Smogowy, FPPE, PSNM, Rodzice dla Klimatu, Polski Klub Ekologiczny, Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego, Instytut na Rzecz Ekorozwoju, Lepszy Służewiec, Fundacja Na Miejscu, Rodzic w Mieście, HEAL – Health and Environment Alliance, Rowerowy Poznań, Koalicja Wrocławska Ochrony Klimatu, Napraw Sobie Miasto, Akcja Ratunkowa dla Krakowa, Ekowyborca, Climate & Strategy